UWAGA na kretynów w tirach...
6 lipca, czwartek, godzina 8.45, wyjeżdżamy z polnej drogi na odcinek ruchliwej szosy relacji Szadek-Poddębice (musieliśmy kawałek tamtędy przebyć, by odbić w jakąś wiejską dróżkę). Ujechaliśmy raptem niecałe 100 metrów, gdy tuż przed zakrętem w lewo (dobrze oznaczonym ale zarazem ostrym) zaczął wyprzedzać nas tir. Jechał tak na oko ponad 80km/h - przy dozwolonej prędkości w tym miejscu 40km/h - do zakrętu było może 30-40 metrów i... nagle tir niespodziewanie skręca w naszą stronę!!! (chyba szedł na czołowe z czymś nadjeżdżającym z naprzeciwka). Kolega jedzie przede mną jakieś 2-3 metry - oczywiście trzymamy się pobocza.
Przyczepa tira uderza z impetem w Kubę, a ten bezwładnie, nieświadom tego co się dzieje wpada do rowu. Ja cudem uchowałem się - ciężarówka nie zdołała zahaczyć też i mnie. Hamuję i biegnę ratować Kubę. Staję, kolega krwawi z okolic prawego ucha i jest cały poobcierany, koszulka cała podarta. Rzucam rower i pomagam mu. Na szczęście kontaktuje, ale jest w szoku i nie pamięta momentu uderzenia. W międzyczasie staje obok nas samochód osobowy zaopatrzony w apteczkę. Szybko bandażujemy mu głowę, a gospodarz z pobliskiego domku dzwoni na 112 po pogotowie i policję. Wydaje się, że sprawa nie jest aż tak poważna, jakby mogła być, Kuba żyje.
Po 10 minutach przyjeżdża karetka, która chwilę potem zabiera go do szpitala. Kierowca tira stanął za zakrętem i przyszedł do nas. Nic nie pomógł i raczej chciał jechać dalej, ale coś go jednak ruszyło. Policja spisała dane tirowca i moje jako świadka. Po kilkunastu minutach biorę swoją cyfrówkę i robię fotosy tira oraz roweru Kuby (zdjęcia obok) - zdezelowany i ciężko z nim coś zrobić. Rodzice kolegi poinformowani i po godzinie jego ojciec jest na miejscu wypadku, mama czyha w szpitalu.
Okazało się, że Kuba miał dużo szczęscia, ale nie aż tyle jak nam się wydawało - w szpitalu miał częściowo doszyte ucho i spędzi tam kilka dni. W dalszym ciągu nie pamięta co się stało. Nie kojarzy też m.in. jak szybko przyjechała karetka.
CykloManiacy!!! Uważajcie na debili w tirach i samochodach!!! Jesteśmy traktowani jak powietrze!!! Tym razem ofiara żyje, a mogło być różnie...
To był kolejny dzień jak co dzień. Wakacje.
Rudy
PS. ”Gazeta Wyborcza”, wtorek 27 czerwca 2006
…Pani Ewa przejeżdżała na rowerze przez skrzyżowanie na zielonym świetle. Nagle z boku wyjechała mazda z czterema pijanymi mężczyznami. Kobieta odniosła ciężkie obrażenia, po dwóch miesiącach zmarła. Od dwóch lat ubezpieczycie nie chce wypłacić rodzinie odszkodowania – jak twierdzi, trwa proces karny i nie udało się ustalić, kto siedział za kierownicą… Tymczasem NIE MA TO ZNACZENIA, wypłata powinna nastąpić z polisy właściciela pojazdu …
Jutro podobna sytuacja może zdarzyć się Tobie! Na drodze jesteśmy najsłabsi. Proponuję , podzielmy się swoimi doświadczeniami w podobnych sprawach.
JAM - tata Rudego
Dodano dnia 2006-07-06 przez:JAM
Komentarze:557